26 tysięcy kroków po Warszawie / Katarzyna Fląt

Print Friendly, PDF & Email

Miesięcznik Społeczno-Kulturalny MUTUUS
Nr 08 wrzesień 2017



autor: Katarzyna Fląt

 

 

            Pewnie czytając ten tytuł, pomyślicie sobie „e tam, co to jest 26 tysięcy kroków”? A jednak to jest coś, bo przespacerowane z mężem po pięknym mieście, mianowicie naszej stolicy, Warszawie. Dlaczego akurat o Warszawie piszę? Bo dużo się pisze, że Kraków, że Gdańsk…..Owszem to też piękne miasta, ale dlaczego mamy ulec stereotypowi, że Warszawa wcale nie taka piękna, jak ją kreują? Wręcz przeciwnie. Dlatego postanowiliśmy wybrać się na spacer po niej i udowodnić, że „z buta” da się to ogromne miasto przejść w jeden dzień, zwiedzając po drodze, co w niej najlepsze.

            Wystarczy tak naprawdę dojść do ulicy Miodowej z której już rzut beretem jest do Placu Krasińskich, a tam co rok przy Pomniku Powstania Warszawskiego, kiedy tylko zbliża się 1 sierpnia, wybrzmiewają koncerty o Powstaniu, przypominające o tym, że warto się zatrzymać.

            Od Pomnika Powstania Warszawskiego dzieli nas zaledwie kilka metrów aby dojść do Warszawskiej Syrenki. I tam niezależnie od tego, jaka to pora dnia lub nocy, zawsze jest tłum ludzi. Można spotkać kataryniarza warszawskiego, który siedzi ze swoją gadającą papugą albo tajemniczego mnicha, który udaje, że lewituje w powietrzu. A do tego dorożkarze, parskanie koni, uciekające w niebo balony, niedawno zakupione przez rodziców dzieciom i najlepsze w Polsce gofry! A nawet najlepsze na świecie. Wąskie i malownicze kamieniczki, powodują, że chce się tam chodzić, przeciskać i zwiedzać.

           

Co więcej na starówce Zamek Królewski i widok na Warszawę z jego balkonu oraz Pomnik Zygmunta, który za niejedno spotkanie w Warszawie odpowiadał.

            A ze Starówki wystarczy zejść tylko schodkami na dół i niedaleko dojdziemy do Parku Fontann, który co piątek i sobotę puszcza w eter przepiękne iluminacje. Tam jest zawsze gwarno, ale nie tylko dlatego, że ludzie chcą oglądać, większość zwłaszcza tych najmniejszych po prostu się w mniejszych fontannach kąpie.

            To ile tych kroków zrobiliśmy? Jakieś ponad 10 tysięcy. Zbyt mało, więc idziemy dalej. Wracamy na górę i idziemy Krakowskim Przedmieściem. A tam po drodze Uniwersytet Warszawski, Kościół Świętego Krzyża, pomnik Adama Mickiewicza, Pałac Prezydencki i zaraz obok Uniwersytetu, idąc ul. Oboźną w dół schodkami dojdziemy do Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, no i tam, gdzie w weekend wszyscy mogą się spotkać, czyli nad Wisłę! A nad Wisłę nie wypada przychodzić inaczej niż z pełnym plecakiem dobroci i podziwiać widoki.

            Nie wypada też zapomnieć o miejscu w Warszawie, które jest regularnie odwiedzane przez wszystkich, czyli Łazienkach Królewskich. Tam zawsze się coś dzieje, ja akurat trafiłam na koncert Chopinowski, ale w Łazienkach nie brakuje wystaw, gondoli do pływania czy po prostu ich mieszkańców, którzy umilają spacerującym czas, czyli wiewiórek i pawi. Przy okazji widać, że kroków na dziś wystarczy, dokładnie 26 tysięcy.

            Zachęcam do obejrzenia zdjęć w galerii! Bo są tam zdjęcia z miejsc, o których można by jeszcze długo pisać. A po co pisać, skoro można zrobić swoje 26 tysięcy po Warszawie? I niczym Bolesław Prus w „Lalce” zagłębić się w jej topografię.

 




Licencja Creative Commons26 tysięcy kroków po Warszawie by Katarzyna Fląt is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.W oparciu o utwór dostępny pod adresem http://archiwumwobec1-23.eu/index.php/reportaze/934-26-tysiecy-krokow-po-warszawie-katarzyna-flat

Please publish modules in offcanvas position.

Free Joomla! template by Age Themes