Im dalej uciekasz, tym bardziej się zbliżasz - recenzja ,,Kosiarza" Terry'ego Pratchetta / Ewa Jakubowska

                                                                                

Miesięcznik Społeczno-Kulturalny MUTUUS: Nr 06, LIPIEC 2017 r,


  

,,TO SZKIELETOWY RUMAK. ROBI WRAŻENIE, ALE JEST MAŁO PRAKTYCZNY.

MIAŁEM KIEDYŚ TAKIEGO.

 GŁOWA MU ODPADŁA".

 Ostatnio przeczytałam ,,Kosiarza" Terry'ego Pratchetta. Miałam okazję zapoznać się już z kilkoma powieściami tego znanego ze stworzenia Świata Dysku autora, ale ta podobała mi się najbardziej. Od razu jednak ostrzegam - nie jest to pozycja dla wielbicieli książek w 100% normalnych, bo, nie powiem, miejscami jest bardzo, ależ to bardzo dziwnie w ten unikalny, Pratchettowy sposób. I żeby było śmieszniej - na końcu dociera do ciebie, że wbrew pozorom ta historia miała sens, a nawet - głębszy sens.

 ,,Nie ma nadziei prócz nas. Nie ma litości prócz nas. Nie ma sprawiedliwości.
Jesteśmy tylko my".

 Powieść ta jest wielowątkowa, jednak jej głównym filarem jest bez wątpienia historia Śmierci - tytułowego kosiarza, który przewija się praktycznie we wszystkich książkach tego autora. Nie mogę też nie wspomnieć, że z nieznanych mi powodów zawsze jest moją ulubioną postacią J. Tym razem jednak ma on kłopoty - przez pana śmierci ze wszystkich światów i jego wysłanników (zwanych później ,,skarbówą") zostaje wyrzucony z odwiecznej pracy i skazany na życie na ziemi - póki jego czas się nie skończy, a nowy Śmierć nie przyjdzie po jego duszę. Nagle, z nieśmiertelnej istoty nie znającej emocji staje się śmiertelnikiem, z lękiem czekającym na koniec swego istnienia. Doprowadza to do ponownego rozważenia poglądów, które zawsze wyznawał - tym razem z perspektywy osoby mającej przed sobą własny koniec, co może prowadzić do wielu wniosków, szczególnie, gdy na własnej ,,skórze" poznaje, jak to jest być człowiekiem.

,,Zawsze jestem sam. Ale teraz chciałbym być sam w samotności".

 Wątek Śmierci przypomina mi o pewnym filmie p.t. ,,Joe Black", gdzie Mroczny Kosiarz również schodzi na ziemię, by doświadczyć życia śmiertelnika. Jednak książkowy szkielet jeżdżący na koniu Pimpusiu i przedstawiający się jako Bill Gates (w polskim tłumaczeniu: Bill Brama) ma w sobie jakiś niezaprzeczalny urok, nieprawdaż?

 ,,Powiesz komuś, że nie żyjesz, a patrzą na ciebie, jakby zobaczyli ducha".

 Drugim wątkiem jest historia maga Windle Poonsa - jest to zdecydowanie ta dziwniejsza część książki, stanowiąca niejako uzupełnienie losu Śmierci, a mianowicie: ukazuje świat, w którym go zabrakło. Otóż rzeczony mag, jako ,,nieumarły" (nie miał kto zabrać jego duszy) odkrywa uroki życia, zostaje członkiem koła wsparcia dla żyjących inaczej i regularnie przyprawia całą kadrę uniwersytetu magicznego o ból głowy. Dane jest nam obserwować zarówno 130-letnie zombie odkrywające, że nieco zmarnował swoje życie, jak i fajtłapowatych i zgoła nieprzewidywalnych magów oraz medium-jasnowidzkę, której boją się kapłani na całym Dysku. Jednocześnie w całym mieście zaczynają się dziać dziwne rzeczy, gdy życie zaczyna zyskiwać przewagę nad śmiercią…

 ,,Życie to nałóg, z którym bardzo trudno zerwać".

 Książka zaczyna się od opisu pewnego tańca, który poprawnie potrafią wykonać tylko ludzie z jednej z wiosek i o tym, jak wielu przybywa wtedy, by oglądać ich pląsy i słuchać dzwoniących w rytm dzwonków. Na jej końcu jest jednak jeszcze jeden fragment dotyczący tego tańca, o którym w sumie przez czas trwania powieści czytelnik zdąży zapomnieć - mówi on o tym, że cały sekret polega na ponownym odtańczeniu go, tym razem bez publiki, w ciszy.

 Jest to niejako podsumowaniem całej książki - życie nie może istnieć bez śmierci, bo wtedy nie ma żadnej wartości. Pierwszy taniec, ten żywiołowy i odtańczony w otoczeniu publiki, nie jest prawdziwy, gdy nie następuje po nim ten drugi, cichy i tajemniczy.

 Szczerze polecam każdemu tą książkę. Potrafi rozśmieszyć, zaskoczyć, ale z pewnością skłania do myślenia, jak mnie w tej chwili, gdy kończę pisać tę recenzję i jeszcze raz wracam myślami do tego wszystkiego, co zostało przysłonięte przez fabułę.    

 



Ewa Jakubowska z Białogardu jest jedną z aktywniejszych dziennikarek Europejskiej Młodzieżowej Agencji Informacyjnej.

Please publish modules in offcanvas position.

Free Joomla! template by Age Themes