O szczęściu inaczej / Maria Prochownik

 

Miesięcznik Społeczno-Kulturalny MUTUUS
Nr 03, KWIECIEŃ 2017 r,


Maria Prochownik

 

 

 

 

 

 

Znowu dogoniły nas Święta. Przyszły cieplejsze dni, zazieleniło się w lasach, a w naszych głowach i sercach jakoś tak od razu radośniej, bardziej pozytywnie. I nareszcie! Bo ileż można znosić zimową apatię?!

Ciepły, wiosenny poranek. Ścieżka odcinająca las od polany jeszcze zionie nocnym chłodem. Spośród drzew przedzierają się promyki słońca. Mech pod stopami ugina się i moczy buty kropelkami rosy. Jest pięknie. Niebo bezchmurne, a w powietrzu czuć już zapach wiosny. Słychać melodyjny śpiew ptaków i spokojny szmer kołysanych wiatrem drobnych listeczków na gałęziach drzew. Idealny czas na rozmyślanie... O szczęściu, bo o czym innym można rozmyślać w takim towarzystwie?

Wszędzie aż roi się od poradników: „Jak być szczęśliwym?”, „Jak odnaleźć szczęście w swoim życiu?”; ludzie zapytani podczas ankiety, czym jest dla nich szczęście, odpowiadają, że ukochaną osobą, pieniędzmi i stabilizacją życiową, małe dzieci w szkołach, przygotowując „przepisy na szczęście”, piszą, że potrzebna jest szklanka dobrych chęci, dwie łyżki wiary w siebie i szczypta wytrwałości... Ale czy człowiekowi poszukującemu tak fundamentalnej wartości w życiu tego typu podpowiedzi wystarczą? Czy właściwie świat powinien narzucać mu w takiej sytuacji gotową odpowiedź? Czy ma prawo odpowiadać za niego?

W tamtym momencie pomyślałam, że nie. Pomyślałam, że człowiekowi zawsze trzeba pokazywać drogę do odnalezienia czegoś, a nie podawać mu to na tacy. Pomyślałam, że nie można odbierać mu prawa do odkrycia wartości tej rzeczy przez zbyt łatwe włożenie mu jej w ręce.

Co więc pomyślałam o drodze do szczęścia? Co ja odpowiedziałabym poszukującemu człowiekowi?

1. Popatrz na sportowców

A może lepiej – na SPORTOWCA. Jednego, konkretnego. Spróbuj sobie wyobrazić godziny treningów, walki z samym sobą. Zamknij oczy i zobacz, jak zaciska wargi z bólu, jak ostatnimi siłami wyciska sztangę. Patrz na pot, który spływa mu po twarzy, piecze w oczy. Później... jak odbiera złot medal wśród oklasków i wiwatów.

2. Popatrz na rodziców

Spójrz oczami wyobraźni, jak na kolanach chodzą za dzieckiem krok w krok, a w ich oczach jest tylko bezgraniczna miłość, mimo że bolą stawy, boli kręgosłup. Jak karmią, jak przewijają, jak podnoszą z upadków. Później, jak słuchają recytowanego przez dziecko wierszyka i z drżących dłoni odbierają papierowe serduszko ze swoją podobizną ze słowami: kocham Cię.

3. Popatrz na wschód słońca

Wstań wcześnie rano, wyjdź poza miasto; gdzieś, gdzie nikt nie będzie ci przeszkadzał i otwórz oczy. Patrz na piękno, napawaj się pięknem, uświadom sobie, że ono jest wokół ciebie nieustannie i że jest właśnie dla ciebie.

4. Uśmiechnij się

Po prostu.

I nie chodzi wcale o to, żebyś przykleił sobie na twarz banana i nie dopuszczał do siebie żadnych innych emocji. Chodzi o to, byś zaczął patrzeć na świat pozytywniej, próbował dostrzegać we wszystkim i wszystkich dobro, żebyś patrzył na słabości innych pobłażliwie, a na sukcesy z niekłamanym podziwem i radością. Żebyś myślał o wszystkim na świecie najlepiej, jak się da i po prostu cieszył się tym.

Tak rozmyślając wróciłam do domu, zabrałam się za sprzątanie i możecie mi wierzyć albo nie, ale tak przyjemnie tańczyło mi się z mopem...



Utwór dostępny na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0

Menu Mobile nr 3

Free Joomla! template by Age Themes