ISSN 2544-9583



Korepetycje ze wspominania / Damian Muszyński

Print Friendly, PDF & Email  

Miesięcznik Społeczno-Kulturalny MUTUUS
Nr 08 wrzesień 2017


autor: Damian Muszyńskilogo działu ARTYKUŁY Miesięcznika MUTUUS

Usłyszałem ostatnio, że przywoływanie wspomnień to zajęcie dla wybranych, wspominaniem bowiem od zawsze zajmowali się dobrze urodzeni, mędrcy, szamani i poeci. Mówiący te słowa dodał, że sztuka ożywiania przeszłości była i jest elitarna, bo warunkiem wskrzeszania przeszłości jest uwolnienie się od czasu - od pamięci nieprzekraczalnych terminów, ważnych dat, od pamiętania “do przyszłości”. Aby wspominać trzeba oderwać się od rzeczywistości, rozmawiać ze sobą poza sensem jutra i abstraktem nadchodzącego tygodnia. Czy dzisiaj wspominanie jest w ogóle możliwe?

ilustracja do recenzji: korespondecja ze wspomnieńWspominanie, jak sądzę, zostało zastąpione pamiętaniem, a ono zdaje się być coraz mniej problematyczne. Technologie cyfrowe na naszych oczach znoszą część biologicznych ograniczeń związanych z zapamiętywaniem. Korzystanie z urządzeń, aplikacji, organizatorów i kalendarzy kolektywnych pozwala myśleć o pamięci jak o uporządkowanej strukturze. Mnemotechniczna szkoła powszechna na każdym etapie kształcenia nie pozostawia złudzeń w kwestii rozumienia i obchodzenia się z pamięcią. System klasowo-lekcyjny nie tylko organizuje przestrzeń szkoły, ale przede wszystkim schematyzuje nauczanie i uczenie się - efekty kształcenia opisując kategoriami przyswojonej, czytaj - zapamiętanej - wiedzy. Pamięć i pamiętanie wydają się być oswojone.

Po cóż więc zawracać sobie głowę wspomnieniami? Może należy przyjąć, że jednostkową - współczesną perspektywą pamiętania jest przyszłość i zacierające się (naturalnie) ślady życia przeszłego. A może jest tak, że wspominanie nikomu nie jest na rękę, bo społeczny efekt podmiotowego obcowania z pamięcią na serio jest trudny do przewidzenia? Ożywianie przeszłości bywa poza tym bardzo kłopotliwe i ryzykowne - może się wiązać z włączaniem do obiegu retrospekcji profesjonalistów - psychoterapeutów i duchownych. A wtedy wspomnienia przestają być nasze.

Przypominanie przeszłego to niezwykły wysiłek. Nie mam tutaj na myśli “logistyki” wspominania, choć “zorganizowanie się dla wspomnień” nie zawsze jest zadaniem prostym (np. dotarcie do źródeł). Idzie raczej o wrażliwość, o świadomość potencjalnych rozdrapań, będących efektem dotykania czułych miejsc historii własnego życia. Wspominaniu, jak mi się zdaje, towarzyszy zawsze zmaganie z samym sobą, ze swoją intymnością, lękami, obawami. Do kwestii wrażliwości i empatyczności w procesie “chwytania przeszłego” nawiązywałem w pierwszej części rozmowy z Marcinem Wilkowskim, opublikowanej w serwisie Historia i Media.

Interesujący obraz rozbudzania pamięci rysuje w swojej  powieści Wiesław Myśliwski. “Ostatnie rozdanie” to historia człowieka sięgającego po swój rozpadający się notes z nazwiskami, adresami, telefonami i notatkami. Każda odczytana litera to kolejny trop i perspektywa wypełnienia pamięci skojarzeniami z dawnych lat. Metafora rozpadającego się adresownika z nazwiskami, które nic nie mówią albo mówią niewiele wydaje się być znacząca. Sparciała guma, którą bohater ratuje notes przed rozerwaniem, przypomina współczesne próby objęcia pamięcią tego, co do kategorii “wspomnienia” przynależeć nie może. Rozbudowane do absurdalnych rozmiarów bazy adresowe poukrywane w chmurach, smartfonach, tabletach, laptopach rozerwały już niejedną gumę i niejeden notes, nie dając szans na poskładanie choćby rusztowania, przy którym mogłaby stanąć w miarę spójna konstrukcja jednostkowej przeszłości - tożsamości.

Kilkusetosobowe facebookowe listy znajomych wzmacniają nasze dobre samopoczucie - każdy “znajomy” to przecież historia! Facebookowa oś czasu sugeruje i zaprasza do patrzenia w przeszłość, choć formuła działania portalu Zuckerberga sprowadza naszą aktywność retrospekcyjną, raptem, do przyglądania się temu, co “działo się” kilka godzin wstecz. Hashtagi na Facebooku, rozwiązanie, które mogło ułatwić wspominanie są niesprawnie działającą opcją. Najpopularniejszy serwis społecznościowy w wymiarze codziennych operacji wydaje się więc narzędziem do pamiętania teraźniejszości i organizowania przyszłości. A co z przeszłością? Gdzie jej szukać? Jak o niej pamiętać?

Ciekawe opisy przywoływania wspomnień pojawiają sie w pracach Duccio Demetrio, profesora Uniwersytetu w Mediolanie zajmującego się edukacją dorosłych i edukacją międzykulturową. W swojej książce “Pedagogika pamięci” autor pisze:

“Ci, którzy przemierzając kręte ścieżki życia, nie zaznają szczęścia wspominania, skazani są jedynie na występowanie na scenie wspomnień innych ludzi, w których historii zaznaczali najczęściej ledwie widoczny ślad obecności.”

“Wielu dorosłych, niezależnie od płci, odkłada sine die dokonywanie życiowych bilansów i rozrachunków z przeszłością. Wspominanie ich drażni, ponieważ jest czcze i niczemu nie służy - nie zabliźnia ran, nie przywraca straconych złudzeń, nie koi bólu doznanych zdrad. W zupełności wystarczające w mniemaniu ludzi, o których mowa, jest już samo pamiętanie i wkraczanie z nostalgią i trudem w wypełnione ciepłem kadry pamięci, których atmosfera topi nieraz lód skuwający przywoływanie pamięci.”

Owa niechęć do przywoływania “trudnego”, a więc intymnego, naszego, osobistego ma niewiele wspólnego z racjonalnością użytkownika sieci. Podobieństwa ujawniają się w momencie podjęcia decyzji ukierunkowującej prezentowanie intymności na linii przyszłość - przeszłość. Ekshibicjonistyczne przedstawianie teraźniejszości (nawet tej bolesnej) może być formułą radzenia sobie z przeszłością, której pamiętać - z różnych powodów - nie chcemy.

Pamiętanie “w chmurach”, w serwisach społecznościowych jest bezpieczniejsze. Bolesny ślad, niemiłe spotkanie, nieprzyjaznego użytkownika możemy usunąć, ewentualnie skorzystać z całej baterii możliwych “odepchnięć” i “sugestii” pozostawania w bezpiecznej odległości (brak “lajków” i komentarzy - trzymam się przykładu Facebooka). Nie mam jednakże wątpliwości, że cyfrowe technologie dają szansę na zabieranie się za bary z przeszłością (i radzenia sobie z nią). Zdigitalizowane teksty kultury - piśmiennictwo, nagrania muzyczne, ikonografia - to przestrzenie do wykorzystania zarówno w wymiarze budowania pamięci zbiorowej jak i indywidualnej.





Utwór dostępny na licencji Creative Commons. Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0

Menu nr- 15

Free Joomla! template by Age Themes