Aktorstwo - lekko i przyjemnie? Nie da się!

Beata Śliwińska

Aktorstwo- subwersywny i ekstremalny zawód

Lekko i przyjemnie? Nie da się!

 

Wielu ludziom wydaje się, że praca aktora polega tylko na blasku fleszy i byciu na topie, że to usłane różami życie, niczym opowieść z krainy tysiąca i jednej baśni. Pełne zabawy, blichtru i  splendoru. Tak naprawdę media kreują wyidealizowany obraz jednego z trudniejszych  zawodów, który można nazwać totalnym, ponieważ praca w nim nie trwa od 7 do 15.

Aktor nigdy nie skończy pracy punktualnie i nie zamknie biura, odcinając się od swoich obowiązków. To ciągała praca nad sobą, mierzenie się z własnymi słabościami oraz samodoskonalenie się,  nieustanna chęć zmiany i codzienna nauka. Jeżeli ktoś chce się zatrzymać i tkwić w jednym miejscu, nie będzie się rozwijał, to szybko „odpadnie” z tego maratońskiego biegu.

Aktor nigdy nie może stwierdzić, że jest doskonały i już nic nie musi, bo wtedy właśnie zatrzyma się w miejscu i dalej nie ruszy, a w tym zawodzie jest to niedopuszczalne. To praca dla pracoholików, niezwykle absorbująca, wymagająca niebywałych wyrzeczeń i trudnych wyborów, a nie każdego na to stać.

Najważniejszym narzędziem pracy aktora jest on sam. Jego ciało i dusza. Umiejętność przeżywania cudzych emocji, umiejętność odnalezienia czy „odgrzebania” ich w sobie i poddania się im. Tworząc jakąś rolę, trzeba wyznaczyć sobie granicę. Umiejętność „zrzucania” z siebie roli jest równie ważna jak umiejętność wcielania się w nią, inaczej łatwo wylądować w zakładzie zamkniętym.

Aktorstwo to nie tylko ciągła praca na emocjach, pokonywanie barier psychicznych i fizycznych. To również praca nad własnym ciałem. Praca często żmudna, wyczerpująca fizycznie, nierzadko w ekstremalnych warunkach, wymagająca dyspozycyjności i dużej sprawności fizycznej. W teatrze to przede wszystkim wielogodzinne próby, nauka układów choreograficznych, które czasem są trudne dla zawodowych tancerzy, a tu nagle reżyser każe aktorowi piękne zatańczyć albo zaśpiewać. Nie ma wymówek i odpuszczania. Jest za to sala gimnastyczna, drążek, baletki, pot, lekcje emisji i powtarzanie w kółko tych samych partii, żeby weszły w ciało i przestały być „problemem”, a stały się przyjemnością dla mnie i dla widza.

Wyznaczam sobie zadanie, które chcę wykonać jak najlepiej, a nie da się tego osiągnąć bez wielogodzinnych prób, „samo nie przyjdzie”. Najważniejsze, żeby robić to z pasją i zaangażowaniem, wtedy człowiek nawet nie czuje, jak ciężko i długo pracuje. Często chęć tworzenia czegoś wartościowego i pięknego dla widza jest tak duża, że przekraczamy własne granice.

Na planach do filmów, etiud i klipów wielokrotnie miałam okazję pracować naprawdę w bardzo ekstremalnych warunkach. Moim jednym z pierwszych planów, gdzie rozchorowałam się na dobre dwa tygodnie, była etiuda „Promo Paranormal Activity”. Zdjęcia trwały po kilkanaście godzin, przez dwie noce z rzędu. Pamiętam, jak drugiego dnia zasnęłam w charakteryzatorni, bo o godzinie 5 rano nakładali mi kolejną warstwę sztucznej skóry, którą musiałam zrywać z twarzy do powtarzanego już  wielokrotnie ujęcia. Wcześniej trzeba było nagrać scenkę w garażu, zimą, w trakcie której  wchodziłam do wanny pełnej zimnej wody. Musiałam się cała zanurzyć, a potem zrobić jeszcze mały spacer po betonowej podłodze. Po 5 takich dublach  wyglądałam jak chodzący trup, cała się trzęsłam.  Nie musiałam nic grać. Moje ciało robiło co chciało, a ja nie miałam na to żadnego wpływu. Miało wyglądać groźnie no i wyglądało.

 

Paranormalny wkręt krakowskich studentów – MOCNE! #ParanormalActivityNaznaczeni

Posted by TYLKO HITY! on 17 grudzień 2013

 

 

 

Kolejnym moim bardzo „zimnym” doświadczeniem był film krótkometrażowy „Zimno. Ciepło”. Tytuł bardzo adekwatny do tego, co działo się na planie, bo ekipa i ludzie tworzący film byli niezwykle ciepli i zapaleni do pracy, jednak temperatura w obiekcie, w którym kręciliśmy zdjęcia przekraczała znacznie poziom poniżej zera. Dwa dni spędziłam na planie, większość moich scen kręcona była w cieniutkiej koszuli i spódnicy. Na szczęście, o dziwo, po tym planie nie musiałam spędzić tygodnia w łóżku.
[Zobacz film jaki odchorawałam: 
http://www.bierzcieikreccie.com/contests/application_details/1671 ]

 

Ostatnio miałam również przyjemność grać sceny do serialu, w którym stałam po łydki w śniegu, a moje buty po trzecim ujęciu były już całkowicie mokre, nie mogłam ich zmienić, bo to była kontynuacja sceny, więc musiałam grać w mokrych do końca.

 

Najświeższym doświadczeniem był plan, na którym kręciliśmy teledysk do piosenki Basi Gąsienicy Giewont „O świerszczach”, z gościnnym udziałem Grzegorza Turnaua. Piękne zdjęcia oraz plenery kręcone w Zakopanem i okolicach. Chociaż świeciło słońce, to za oknem było minus 7, a większość aktorów musiała grać prawie nago. Najgorsze zadanie miał chyba aktor, który grał Jezusa. Musiał biec po śniegu boso, przepasany tylko białym skrawkiem materiału.

 

 

;

Nasze poświęcenie nie zawsze kończy się sukcesem. To, co oglądają widzowie, to tylko ta udana część całości. Fragmenty, które często okupione były ciężką pracą i niebywałym wysiłkiem, o którym widz, nie ma pojęcia i  nad którym się nie zastanawia. Przemoczone buty, ubrania, bardzo niskie temperatury i niewygodne kostiumy czy rekwizyty, to tylko niektóre z niespodzianek, czekających na aktora. Musi się z nimi zmierzyć i poradzić sobie. Zrobić wszystko, żeby widz nie zorientował się, że coś jest nie tak jak powinno być.

Często trzeba zacisnąć zęby i grać dalej, ale to również ważne i ciekawe doświadczenie, uczące pokory i skromności. Mam szansę tego doświadczać, ponieważ uprawiam taki zawód.  

 

 

Licencja Creative CommonsAktorstwo- subwersywny i ekstremalny zawód by Beata Śliwińska is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe License.

Menu Mobile nr 3

Free Joomla! template by Age Themes